Tinder – targowisko osobowości

14885939_1017795761682687_2014481436_nSłowem wstępu dla tych, którzy nie wiedzą czym jest Tinder – randkową aplikacją na smartfony, która ułatwia poznawanie nowych ludzi. Na ekranie telefonu pojawia się zdjęcie oraz kilka podstawowych informacji o potencjalnym kandydacie. Tinder pozwala polubić lub odrzucić daną osobę przesuwając zdjęcie w prawo lub w lewo.

Internet jest dobrem, jednak są chwile, w których go nie lubię. Jedną z takich chwil byłą właśnie ta, w której dowiedziałem się o istnieniu Tindera. Przez takie aplikacje jesteśmy w czasach, w których relacje międzyludzkie przestają być ludzkie, a zaczynają być komputerowe.

Czytałem artykuł, w którym jedna z użytkowniczek chwaliła się tym, że w ciągu roku była na stu randkach z Tindera, a tylko z sześcioma mężczyznami poszła do łóżka. Dla wielu ludzi, jak dla niej, randkowanie stało się pewnego rodzaju hobby. Ona natomiast podkreślała jeszcze, że dużym plusem było to, że większość mężczyzn stawiało obiady/kolacje. Napisałem, że spała „tylko” z sześcioma mężczyznami, dlatego, że na zachodzie, głównie w Ameryce, Tinder jest nazywany seksaplikacją, ponieważ te randki mają się kończyć śniadaniem – ludzie nawet nie rozmiawają, po prostu umawiają się na seks.

Nietrudno jest mi zrozumieć pobudki, którymi kierują się ludzie używający tego typu aplikacji. Jedną z głównych zapewne jest chęć pomocy szczęściu – gdy po skończeniu edukacji zaczyna się pracować to ilość poznawanych osób drastycznie spada. Poznaje się kogoś nowego tylko raz na jakiś czas. Ciężko jest mieć takie szczęście, żeby akurat ta nowo poznana osoba okazała się idealnym partnerem.  Nie ukrywajmy – nie są to już szalone studenckie czasy, kiedy to z każdej imprezy wychodziło się z kilkoma numerami telefonów. Z tego powodu zakłada się konta na m.in. Tinderze, gdzie można nadrobić braki w nowych znajomych. Jedynym plusem takich aplikacji jest to, że nie ma dużo interakcji komputerowych, w większości przypadków po kilku wiadomościach umawia się na randkę. I to dopiero randka wszystko weryfikuje.

Dlaczego nigdy nie skorzystam z takich aplikacji? Nawet sto osób poznanych w ten sposób nie równa się jednej sytuacji w autobusie, czy na ulicy, w której patrzy się na kogoś i po prostu się czuje, że to ta właściwa osoba. Żadne randki z internetu nie zastąpią emocji i napięcia narastających pomiędzy kolegami z pracy, kiedy zaczyna między nimi iskrzyć. Jest jeszcze jeden powód – gdy będę miał 60 lat i wnuki zapytają mnie, jak poznałem babcię, to nie będę musiał mówić, że przez internet.

Reasumując, Tinder – aplikacja w porządku dla tych, którzy naprawdę jej potrzebuję, ja absolutnie pasuję.

 

Advertisements

2 thoughts on “Tinder – targowisko osobowości”

  1. Ja z kolei nie jestem ” za stara ” na takie rzeczy i wśród moich rówieśników jest to bardzo modna aplikacja.Zdecydowanie pasuje oraz zgadzam się z autorem, przez Internet nie poczujemy „tego czegos” 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s