Samotność a szczęśliwy związek

pexels-photo-30432Większość ludzi nienawidzi bycia samemu, pewnie każdy miał taki moment w życiu, że
chciał uciec od samotności, uważał, że życie bez partnera nie ma sensu. To poniekąd naturalne, ponieważ wszyscy głęboko w środku czują potrzebę bycia z kimś, jednak jest pewna rzecz, którą zanim się zwiąże na poważnie, należy zrobić. Myślę tutaj o nauce czerpania radości z przebywania z samym sobą, trzeba najpierw polubić siebie zanim da się polubić komuś innemu.

Strasznie smutne jest to, że uważa się bycie z kimś za główny punkt w drodze po szczęście. Nie istnieje dla wielu pojęcie szczęśliwego życia, kiedy nie ma w nim partnera. Bez osoby, na której można się oprzeć, której można wypłakać się w ramię wszystko wydaje się być bez sensu.

Mam pewną znajomą, która jest idealnym przykładem opisanym w powyższym akapicie. Mianowicie E. jest dziewczyną około dwudziestokilkuletnią, a wydaje się, że jej jedynym życiowym celem jest mieć kogoś, tak naprawdę kogokolwiek. Miała już kilkanaście, trwających średnio rok, miłości życia, które dopóki były – to były najcudowniejszymi na świecie. Tak było aż do momentu, w którym te związki się kończyły. Wtedy przez tydzień oceniała je jako katastrofę i porażkę. Dlaczego tylko przez tydzień? Bo po tygodniu pojawiała się kolejna miłość, z którą planowała spędzić resztę swoich dni. I tak trwa to bez końca. Ten lęk, który w niej jest nie pozwala na to, by znaleźć kogoś wartościowego, bo godzi się na pierwszą okazję, która się nadarza, by tylko nie być samej.

E. jest tylko przykładem, jednak wszyscy robią podobnie, wchodzą w byle jakie relacje, czasem nawet biorą śluby z nieodpowiednimi ludźmi tylko po to, by uniknąć samotnych wieczorów. Sam również przez to przechodziłem, wchodziłem w związki z ludźmi, którzy nie wnosili w moje życie nic poza obecnością. Tak naprawdę nie czerpałem szczęścia z bycia z kimś i męczyło mnie to, że gdy pytano jak jest między nami to mogłem i potrafiłem  odpowiedzieć tylko: „jakoś”. Takich związków w moim życiu było kilka, aż w końcu stwierdziłem, że nic na siłę. Przez naprawdę długi czas byłem sam, zaakceptowałem samotność, zacząłem czuć się w niej dobrze, a co najważniejsze miałem czas na to, by polubić siebie. To właśnie wtedy, gdy przestałem odczuwać pustkę związaną z samotnością i było mi dobrze będąc samemu, pojawiła się Ona. Mimo, że uważałem, że jestem szczęśliwy i nikt mi nie da tego szczęścia więcej, to dopiero D. pozwoliła poczuć to, czym jest prawdziwy i szczęśliwy związek, w którym człowiek rozkwita, a nie zastanawia się budząc rano co tu jeszcze robi.

Nie będę pisał, jak polubić samego siebie, bo nie jestem psychologiem i się na tym nie znam, a każdy na pewno znajdzie idealny sposób dla siebie. Jednak wiem jedno, żeby to zrobić, trzeba po prostu być ze sobą w samotności i zaakceptować tego człowieka, którym jesteśmy. Odizolowanie się bywa trudne, jednak jest to moment, w którym zaczyna się rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. I dopiero wtedy, gdy potrafi się być ze sobą można pozwolić, by ktoś pojawił się w życiu, bo zna się swoje oczekiwania od niego.

Advertisements

3 thoughts on “Samotność a szczęśliwy związek”

  1. Czytając Twój tekst przyszedł mi do głowy stereotyp o ludziach nie będących w związku. Są nieszczęśliwi. I na taki stereotyp się nie godzę. Zgadzam się z tym, że należy najpierw poznać siebie, polubić, zaznajomić się z tym, jak reagujemy na samotność. Poza tym, czy naprawdę nie mając u swego boku (akurat w danym momencie miłości swojego życia) jesteśmy samotni? Jest rodzina, są przyjaciele… Nie jesteśmy samotni, ludzie są stale wokół nas.

    Jednak nie jestem „silną babką”, co to mówi na lewo i prawo, że „jestem sama z wyboru” albo „bez faceta jest lepiej”. Bo wgl się nad tym nie zastanawiam! Myślę, że jakimś pokrętnym sposobem poprawiła mi się relacja samej ze sobą a nigdy bym tego nie odkryła, gdybym nie rozstała się z „miłością swojego życia” i nie musiała radzić sobie z życiem. Paradoksalnie, może to nagroda?

    Polubione przez 1 osoba

    1. I ja z Twoim komentarzem również w pełni zgodzić się nie mogę, ponieważ tak naprawdę to ten tekst jest do ludzi będących nieszczęśliwymi w związkach, on w ogóle, w mojej opinii, nie dotyka ludzi samotnych, ew. tych którzy na siłę szukają partnerów tylko po to, by przestać być samotnymi., jako wskazówka, by najpierw polubili samych siebie. Podałem dwa przykłady, w pierwszym: dziewczyny, która na siłę zapełnia samotność kimś – byle kim. I drugi – swój, w którym to mówię, że żeby być w szczęśliwym związku najpierw trzeba się nauczyć być szczęśliwym będąc singlem.

      A jeśli chodzi o drugą część komentarza, to ogromnie się cieszę, że udało Ci się poprawić relację z samą sobą po rozstaniu. To również i moim zdaniem jest, tak jak mówisz: nagroda, mimo że trochę paradoksalna.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s